Jezus

Jezus

wtorek, 21 lipca 2015

Obietnica dana od Ojca (Rdz 17;18;21)(Ga 3)

Czas wakacyjny pozwala na relaks i daje więcej czasu na modlitwę, zastanowienie się nad swoim życiem.
Mój czas urlopu skłania mnie do refleksji na temat obietnic, które Pan Bóg nam daje. Niekiedy te obietnice są skierowane do nas bezpośrednio. 

Kilka miesięcy temu pisałam już na temat tej obietnicy, którą otrzymałam. 
Samo otrzymanie jej staje się powodem do euforii, bo oto sam Bóg Ojciec dał mi tak piękną obietnicę, że uczyni mi to czego tak bardzo pragnę i z powodu braku tego tak cierpię! 

Stan euforii jednak szybko mija, gdy po miesiącu, dwóch, okazuje się, że obietnica się nie spełniła.
Przychodzi do głowy zwątpienie i pytania: "czy ta obietnica była na pewno skierowana do mnie?", "ile mam czekać na wypełnienie się tej obietnicy?", "a może Bóg robi sobie ze mnie żarty?"

Gdy idzie o cierpienie, niecierpliwość jest nieodłączną częścią oczekiwania na spełnienie się obietnicy. 

Tak więc zaczęłam cierpieć nieustannie gdy tylko przekonywałam się, że kolejny miesiąc mija, a moja obietnica nadal gdzieś się kryje za rogiem, jakby czekając na odpowiedni moment, aby się ujawnić.

Dlaczego tak jest? Pytałam siebie i innych.. dlaczego otrzymałam obietnicę, która się nie wypełnia a jedynie podsyca nadzieję?

Zaczęłam szukać odpowiedzi na to pytanie,na kartach Pisma Świętego. Znalazłam dwa fragmenty, które szczególnie poruszyły moje serce. Opisują dwie różne obietnice, ale mają bardzo ważną cechę wspólną, która odpowiada za wypełnienie się tej obietnicy.

W Księdze Rodzaju czytamy fragment o losach Abrahama i Sary, którzy nie mogli mieć dzieci. Abraham otrzymał obietnicę od Boga, o tym, że urodzi mu się syn.
(...)Błogosławię jej (Sarze), dam ci z niej syna (...) Rdz 17,16
Abraham jednak nie uwierzył w słowa Pana. Wolał zrobić wszystko po swojemu, co skutkowało pojawieniem się Izmaela, zrodzonego z niewolnicy Hagar. Abraham nie uwierzył w obietnicę Boga. Jestem bardzo przychylna interpretacji tego fragmentu o. Adama Szustaka OP, który powiedział, że Abraham nie wierząc zakombinował po swojemu.. dlatego Pan Bóg zwlekał ze spełnieniem obietnicy. Nie było w nim wiary, która była mu potrzebna jako ojcu wierzących. O. Adam powiedział, że przypuszcza, że Izaak urodziłby się dużo wcześniej, gdyby Abraham uwierzył i ufając, nie kombinował po swojemu.
Ja dodam więcej! Ile par boryka się dziś z niepłodnością? Być może w większości przypadków jest jak z Abrahamem i Sarą, brak wiary zaprowadziła ich do kombinowania po swojemu, pójścia na skróty, skorzystania z in vitro?!
Wracając jednak Pan powtórzył swoją obietnicę wobec Abrahama mówiąc: moje zaś przymierze zawrę z Izaakiem, którego urodzi ci Sara za rok, o tej porze. Rdz 17,21
I kolejny raz: o tej porze za rok znów wrócę do ciebie, twoja zaś żona, Sara będzie miała wtedy syna. Rdz 18,10.
Sara jednak nie wierzyła. Te same słowa pojawiają się w sumie trzy razy (jeszcze Rdz 18,14)
Dopiero wtedy uwierzyli. Trzeba było im to przypomnieć aż trzy razy, bo nie mieli wiary..
W końcu czytamy, że wreszcie Pan okazał Sarze łaskawość, jak to obiecał i uczynił jej to, co zapowiedział. Rdz 21,1

W liście do Galatów św Paweł mówi o obietnicy otrzymania Ducha Świętego. Szczególnie zwraca on uwagę na wiarę, przypominając o Abrahamie: i dlatego ci, którzy żyją dzięki wierze, mają uczestnictwo w błogosławieństwie wraz z Abrahamem, który dał posłuch wierze. Ga 3,9
Św. Paweł dodaje również, że właśnie dzięki wierze otrzymamy obiecanego Ducha. (Ga 3,14)
Najważniejsze jednak jest zawarte we fragmencie, który mówi: obietnica dostała się dzięki wierze w Jezusa Chrystusa tym, którzy wierzą. Ga 3,22


Wiara! To wiara jest najważniejsza gdy chcemy aby wypełniła się obietnica dana nam od Pana. To wiara w spełnienie tej obietnicy. Wiara, że Bóg jest Wszechmocny, że jest On silniejszy niż nasze słabości! On może wszystko! Wiara łączy oba te fragmenty, które traktują o obietnicy danej od Boga.
 
Ja wierzę, że Pan mój wszystko może! On wypełni wobec mnie obietnicę, którą mi dał.

Abym o tym nie zapomniała, przykleiłam sobie karteczkę na lustrze! Niech ona przypomina mi, że postanowiłam bezgranicznie zaufać Ojcu!

+

sobota, 18 lipca 2015

Ten który mnie stworzył!

Niech będzie uwielbiony na wieki Pan Bóg, Ojciec Najcudowniejszy. On stworzył Niebo i Ziemię. On stworzył w tak cudowny sposób mnie!

Dziś w dniu swoich urodzin modlę się słowami Psalmu 139.
"Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz kiedy siadam i wstaje.(...)Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie(...)."
Dziś również szczególnie modlę się tymi słowami, dziękując zaraz po najlepszemu Ojcu, mojej ukochanej mamusi!
Dziękuję, że w tym trudzie ciąży i porodu, sprowadziłaś mnie na ten świat, dokładnie 26 lat temu!
To jest też dzień, w którym szczególne podziękowania powinny powędrować do matki! Bo gdyby nie mama, nie ujarzałabym tego pięknego, Bożego świata :) dziękuję Mamo!

Pamiętajmy o tym aby w dniu swoich narodzin podziękować Bogu ale i naszym rodzicom, że sprowadzili nas na ten świat :)

czwartek, 9 lipca 2015

Ta, która porodziła Mesjasza


Dziś szczególnie bliska mi jest postać Tej, która zgodziła się wypełnić wolę Boga! Ta, która nie bała się, że zostanie wyśmiania, ukamienowana.

Maryja

Imię, które zawsze kojarzyło mi się z czystością, dobrocią, łagodnością, miłością, macierzyństwem.
Maryja - Matka Boga. Ta, która wszelkie cierpienie zachowywała i rozważała w swoim sercu.
Jak często narzekam na cierpienie, które mnie spotyka? Jak często jestem niecierpliwa, nieokrzesana, uparta, złośliwa?
Maryja jest wzorem tak niedoścignionym, ale jakże cudownym! Tym bardziej, że Ona jest zawsze przy nas.. Bo jakże może Matka zapomnieć o swoich dzieciach?

Niedawno uświadomiłam sobie jak bardzo Maria jest obecna w naszych modlitwach! Nawet jeśli moją ulubioną modlitwą z różańcem w ręku jest Koronka do Miłosierdzia Bożego, Ona również tam jest! Również tam modlimy się do Niej, bo Matka Boża zawsze wstawia się za nami w modlitwach!
Została naszą Matką od kiedy Jezus powiedział z krzyża: niewiasto oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: oto Matka twoja. (J 19,26-27) 

Módlmy się więc do Niej, powierzając jej siebie! Ona osłoni nas swoim płaszczem!

Chciałam na koniec podzielić się z wami wspaniałymi filmami, które w większości zapewne znacie, ale które zasługują aby o nich mówić! Filmy, w których w cudowny sposób ukazują historię Maryi!

The Nativity Story (Narodzenie)
Reż. Catherine Hardwicke





Ten film zasługuję na pierwsze miejsce na mojej liście! Historia zwiastowania jest ukazana w przepiękny sposób! Równie pięknie pokazana jest relacja między Maryją a Józefem, która zwyczajnie wzrusza! Jedyny minus, to aktorka grająca Maryję, która wygląda przez połowę filmu na zbuntowaną i nadąsaną córkę... Na szczęście później wszystko się jakoś prostuje! Do tego muzyka, która jest przepiękna!
Zdecydowanie polecam ten film na czas tuż przed Bożym Narodzeniem! Wprowadza w klimat Świąt!


Maryja z Nazaretu
reż. Giacomo Campiotti



Ten film pokazuje całe życie Maryi, od ofiarowania w Świątyni aż do Zmartwychwstania Jezusa. Aktorka odgrywających główną rolę jest wg mnie osobą najbardziej oddającą piękno Matki Bożej, jej dobroć, łagodność, uśmiech! Bardzo lubię ten film! Polecam go niezależnie od dnia :)


Pasja
Reż. Mel Gibson



Film ten nie jest odzwierciedleniem życia Maryi. Nie da się jednak ukryć, że postać Matki Jezusa jest tam bardzo charakterystyczna i rzuca się w oczy! Scena Maryi, która biegnie do upadającego Jezusa, przypominając sobie moment gdy upadł jako dziecko, była dla mnie najbardziej wzruszająca! Aktorka niesamowicie odegrała rolę przeczytaj mieczem Matki! Matki cierpiącej i godzącej się z wolą Najwyższego! Warto w tym filmie, oglądając go po raz N-ty spojrzeć tylko na postać Maryi !


wtorek, 9 czerwca 2015

Wakacje z Ojcem!


Wakacje zbliżają się wielkimi krokami. Ten czas ma niestety jedną wielką wadę w naszym

duchowym pielgrzymowaniu po tej ziemi – często zapominamy o Bogu. Wyjątkiem są wszelkie

pielgrzymki – o ile oczywiście w nich uczestniczymy. Ale czy w czasie kiedy wyjeżdżamy na

urlop, wakacje zawsze pamiętamy o modlitwie, o Mszy Świętej w niedzielę?

W okresie letnim mamy więcej czasu aby przyjrzeć się swojemu życiu. W tym czasie również

warto zastanowić się nad moją relacją z Ojcem. On zabiega o naszą uwagę, nasz czas, naszą miłość

przez 365 dni, 24 godziny na dobę. Tyle, że nie jest On nachalny. Warto więc zapytać siebie: Co ja

mogę zrobić, aby w czasie wolnym polepszyć moją relację z dobrym Ojcem? Wakacje – to nie czas

urlopu od budowania i trwania w relacji z Ojcem. Od relacji nigdy nie ma urlopu.

Pan szczególnie troszczy się o nas w tym okresie. Możemy to zauważyć zwłaszcza latem.

Podczas urlopu przyglądnij się maleńkim szczegółom, które cię otaczają. Kwiaty, drzewa, owoce,

piasek nad brzegiem morza, wzburzone fale docierające wprost pod twoje stopy, i wiele innych

sygnałów otrzymywanych wprost od naszego Ojca.

Kiedyś przeczytałam anegdotę o człowieku, który pragnął otrzymać znak od Boga, brzmiała ona

tak:

Człowiek wyszeptał: Boże przemów do mnie.

- I oto słowik zaśpiewał.

Ale człowiek tego nie usłyszał, więc krzyknął: Boże przemów do mnie!

- I oto błyskawica przeszyła niebo.

Ale człowiek tego nie dostrzegł, rzekł: Boże pozwól mi się zobaczyć.

- I oto gwiazda zamigotała jaśniej.

Ale człowiek jej nie zauważył, więc zawołał: Boże, uczyń cud!

- I oto urodziło się dziecko.

Ale człowiek tego nie spostrzegł.

Płacząc w rozpaczy, powiedział: Dotknij mnie Boże, niech wiem, że jesteś tu.

Więc Bóg schylił się i dotknął człowieka. 

Ale człowiek strzepnął motyla ze swego ramienia i poszedł dalej (...)

Czy nie jest w twoim życiu czasem tak, że rozpaczliwie doszukujesz się znaków, które pragniesz

otrzymać od Wszechmocnego? Czy od lat czekasz na cud, który nadal nie przyszedł?

Ile razy nie dostrzegasz błyskawicy, gwiazd, słowika, narodzin dziecka.... dotknięcia motyla?

Wyjdź z domu, zamknij za sobą drzwi przeszłości i przyszłości. Wyjdź na świeże powietrze tu i

teraz, wyjedź za miasto. A będąc na urlopie postaraj się wyciszyć i wsłuchać w głos Ojca, który z

miłości do ciebie stworzył tak piękny świat. Zamknij oczy... czy słyszysz? Czy czujesz? Wiatr wieje

tam gdzie chce (J 3,8), wiatr wieje z wielką ostrożnością muskając cię po policzku. To delikatny

dotyk Ojcowskiej ręki, powiew Ducha Świętego... Wróbelek zaćwierkał wśród szumiących liści

drzewa, to najlepszy Ojciec posłał go do ciebie aby niósł dobrą nowinę i ukojenie, dla zmęczonego

od natłoku myśli umysłu. Maleńkie, ledwo wyczuwalne krople deszczu opadają leniwie na

rozgrzane słońcem ramiona, to deszcz łask, które dotykają nas każdego dnia, dane nam z rąk

dobrego Boga.

Czy czujesz? Drobny piasek usłany miękko pod twymi stopami? To Ojciec Niebieski rozłożył

dywan pod twoje stopy..

On jest wszędzie! Można Go usłyszeć w ciszy, jeżeli tylko przestaniemy mówić, a pozwolimy aby

to On sam do nas przemówił, bo Bóg mówi do człowieka w ciszy.

W tym całym Krakowskim zgiełku jestem stęskniona za ciszą, w której mogłabym usłyszeć Jego

głos.. Ale też wciąż brakuje ciszy wewnętrznej, bo cały czas zagłuszam Go swoimi problemami,

swoimi pragnieniami.. Chcę usłyszeć Jego głos, Jego pragnienia względem mnie.

A czy ty, pragniesz Go? Czy otworzysz mu drzwi swojego serca podczas tych wakacji?

+

D.




środa, 27 maja 2015

Rodzice (Syr 3, 1-16)


Na dziś wyjątkowo nie miałam przeznaczonego fragmentu do rozważania. Natomiast pojawiła się pewna myśl, prawdopodobnie przez wczorajszy Dzień Matki - myśl dotyczyła relacji z rodzicami.
Relacje z rodzicami są jednymi z najtrudniejszych jakich doświadczamy w życiu. Relacje te zmieniają się z czasem, w zależności od tego jak zmienia się nasze życie. Ale nie chodzi tu przecież o psychologię.
W czasie rozważań na temat relacji z rodzicami, natrafiłam na fragment z Mądrości Syracha, która mówi o obowiązkach względem rodziców (Syr 3,1-16)

1 Mnie, ojca, posłuchajcie, dzieci, 
i tak postępujcie, abyście były zbawione. 
2 Albowiem Pan uczcił ojca przez dzieci, 
a prawa matki nad synami utwierdził. 
3 Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, 
4 a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził. 
5 Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci, 
a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. 
6 Kto szanuje ojca, długo żyć będzie, 
a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce: 
7 jak panom służy tym, co go zrodzili. 
8 Czynem i słowem czcij ojca swego, 
aby spoczęło na tobie jego błogosławieństwo. 
9 Albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, 
a przekleństwo matki wywraca fundamenty. 
10 Nie przechwalaj się niesławą ojca, 
albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą. 
11 Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, 
a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci. 
12 Synu, wspomagaj swego ojca w starości, 
nie zasmucaj go w jego życiu. 
13 A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, 
nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił. 
14 Miłosierdzie względem ojca nie pójdzie w zapomnienie, 
w miejsce grzechów zamieszka u ciebie. 
15 W dzień utrapienia wspomni się o tobie, 
jak szron w piękną pogodę, tak rozpłyną się twoje grzechy. 
16 Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca, 
a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę. 


Ileż możemy zyskać szanując ojca i matkę swoją. Ileż błogosławieństwa! Nawet otrzymujemy obietnicę, że kto czci ojca, w czasie modlitwy zostanie wysłuchany (Syr 3,5), a nasze grzechy zostaną zapamiętane jeśli będziemy mieć miłosierdzie względem ojca (Syr 3,14) 
Na ten fragment trafiłam dziś przypadkiem, wertując strony Pisma Świętego. I nie robiłam tego celowo w poszukiwaniu odpowiedzi, słowa, które ukoiło by mój ból z powodu relacji z rodzicami. 
Niedawno dotarło do mnie, że to nie jest moja wina, że moim rodzicom się nie układa! Że to nie jest moja wina, że nie potrafię im pomóc! Ba! To nie jest mój obowiązek, żeby rozwiązywać ich problemy! Ta świadomość była bardzo oczyszczająca! 
Po modlitwie tym fragmentem odkryłam, że miłosierdzie jest jedyną ofiarą wobec moich rodziców, jaką mogę im zaoferować. Nie potrafię im pomóc! Nie mam takiej mocy! To może zrobić tylko Najlepszy Ojciec w Niebie. Ale oprócz modlitwy mogę dać im swoją miłość i szacunek. 

Ojcze, daj mi ręce miłosierne, abym mogła nieść pomoc moim rodzicom, gdy tego potrzebują! 
Daj mi usta miłosierne, abym mówiła tylko językiem miłości do nich,
Daj mi oczy i uszy miłosierne, abym przyjmowała tylko to co jest dobre w obojgu z nich
Daj mi serce miłosierne, abym potrafiła przebaczać i zapominać każde zło, każdą krzywdę! 

Relacje z rodzicami są bardzo trudne! Doświadczam tego nieustannie od wielu lat! I nie zakończyły się wraz z dniem wyprowadzki. Są wspaniałe dni i pragnę tylko te pamiętać! Pragnę pamiętać wspaniałe rozmowy z mamą, które najczęściej takie są! I pragnę pamiętać te chwile kiedy mój tata z uśmiechem wita mnie w progu... Dawno temu widziałam jego uśmiech na ustach... 

Warto powierzyć swoich rodziców Matce Najświętszej! Ona najlepiej rozumie! 

Polecam szczególnie w tej tematyce wspaniałą konferencje o. Adama Szustaka, który pomógł mi zrozumieć, że można poradzić sobie z trudnymi relacjami z rodzicami! 


Wyszła kolejna prywata! Wybaczcie :) 
+ 

czwartek, 21 maja 2015

o cierpieniu i cudach - czyli mała prywata!


"wola Boża zawsze przeważa, ale gdy ona rzeczywiście przychodzi, odczuwa się wielki spokój i ogromną siłę do jej przyjęcia. Niektórzy powtarzają: To nie jest wola Boża, ale jest to jedynie wymówka, bo tak naprawdę nie wierzą, że Bóg może uczynić to, o co proszą” Briege McKenna

Czy nie jest tak, że wciąż migam się od całkowitej ufności w cuda, zasłaniając się przekonaniem, że coś jest lub nie jest wolą Bożą? To przecież takie wygodne - zwalić wszystko na Pana Boga!
A przecież nasze cierpienie, trudne sytuacje mogą nie być Jego wolą. On pragnie naszego szczęścia. W takim razie, jeśli nie odnajduję pokoju ani siły, do tkwienia w danym dramacie mojego życia, to znaczy, ze Ojciec nie chce abym siedziała w tym bagnie! On pragnie uzdrowić mnie! Chcę tego uzdrowienia! Pragnę całkowicie Mu zaufać, aby mógł z całą mocą Jego Boskiej ręki dokonać CUDU! 
Czekam na cud z drżeniem niecierpliwości!
A jednak nauczył mnie już odrobinę cierpliwości i pokory.
Cierpienie może nas wiele nauczyć!
Mnie nauczyło, że po pierwsze: nie jedyna cierpię. po drugie: że czasami trzeba zaczekać na to czego się pragnie, po trzecie: potrzeba większej miłości, większej ufności, aby mógł dokonać się cud!
Wierzę, że ten cud się dokona! Na chwałę Boża!


W dniu dzisiejszym pozwoliłam sobie na odrobinę BARDZO PRYWATNEJ refleksji nad wypełnianiem Woli Bożej - dot. cierpienia. Bo czy cierpienie nie jest naszym chlebem powszednim? Cierpienie dotyka nas raz na jakiś czas, z mniejszym lub większym natężeniem; z mniejszymi lub większymi konsekwencjami dla naszego życia, również duchowego. Ale odkryłam, że nie zawsze cierpienie, które mnie dotyka jest spowodowane wolą Bożą. 

Czy Ty również to odkryłeś? Bóg pragnie Twojego szczęścia! Pozwól Mu się uzdrowić! Zaufaj! 

środa, 20 maja 2015

Talent na chwałę Bożą! (Mt 25,14-30)


Mt 25, 14-30

Przypowieść o talentach zawsze kojarzy mi się jednoznacznie z talentami, które posiadamy w różnych ilościach. Bo każdy posiada jakiś talent – nie zawsze oczywisty.
I to właśnie ten, kto pomnoży swój talent, zarządzi nim właściwie, a przede wszystkim wykorzysta go, na większą chwałę Bożą, ten będzie zbawiony! Ten otrzyma radość Ojca, który powie:
Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana (Mt 25,24)

Choćbyś miał jeden jedyny talent, warto go odkryć i wykorzystać. Ale nie wykorzystać dla własnych korzyści, dla własnego egoizmu, tylko pomnożyć go, zgodnie z wolą Bożą. Najważniejsze, to nie bać się podjąć ryzyka. To właśnie strach blokuje nas przed rozwijaniem swoich talentów, którymi obdarzył nas dobry Ojciec.
I biada temu, kto z bojaźni przed Panem pójdzie i ukryje swój talent głęboko w ziemi.
Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom (...) (Mt 25,27)

Tym bankierem mogą być wszyscy ci, którzy mogą pomóc w rozwijaniu talentów, którzy mogą pomóc przełamać strach! A jeżeli chodzi o duchowy strach, to „bankierem” może być spowiednik, kierownik duchowy.
Jak bardzo potrzebni są nam stali spowiednicy, kierownicy duchowi. A jednocześnie jakże trudno o nich...
Św. S. Faustyna pisze w swoim dzienniczku o wielkiej potrzebie kierownika duchowego:

O gdybym miała od początku kierownika duszy, to nie zmarnowałabym tylu łask Bożych (35)

Przypowieść o talentach mówi szczególnie do mnie dzisiaj, że nie wolno mi zakopywać głęboko pod ziemią darów i łask, które otrzymałam od Ducha Świętego. Nie wolno mi zakopywać miłości, którą otrzymuję od najlepszego Ojca.

Czuję przynaglenie, do dzielenia się! Dzielenia się miłością naszego Boga!


Jesteś gotowy aby przyjąć talenty, którymi obdarzył Cię Bóg? Jesteś gotowy, aby się nimi dzielić, pomnażać je i wykorzystywać je na chwałę Bożą? 

A tak przy okazji talentów, to dzisiejsze obrazy towarzyszące temu postowi, pochodzą ze zbiorów moich obrazów :) 

+ 

D.